sobota, 21 marca 2015

podzielność uwagi

Stała się rzecz niesłychana. Mnie i mojego potomka dopadła choroba. Jak zwykle wyolbrzymiam dla uzyskania lepszego efektu , ale nie da się ukryć, że nadchodząca wiosna przyniosła nam niemałe zdrowotne zawirowanie- mnie ból gardła i katar, a Tolowi przeziębienie z gorączką . Siedzimy, więc sobie na sofie i zabijamy czas. Właściwie to 6-latki chyba nie maja problemu z nudą- zawsze znajdzie się coś ciekawego do roboty.  Poza tym facetowi nawet 6-letniemu wystarczy jedna rzecz do roboty, bo wiadomo, że podzielność uwagi to nie jest jego mocna strona :).  Mój problem z nudą, głównie polega na tym, że gdy robię  tylko jedną rzecz,  to tak jakbym nie  robiła nic. A więc oprócz oglądania w tv po raz setny "Piratów z Karaibów", prowadzę korespondencję z koleżanką, przeglądam instagrama i układam w głowie plan, co jutro zrobić na obiad. I tak sobie rozmawiamy z Anną, która jest autorką wszystkich ładnych zdjęć na blogu, i nagle pada hasło:"ej zaraz lato będzie, to wrzuciłabyś może w końcu te jeszcze zimowe foty na bloga".
Przyznam szczerze, że sama bym nie wpadła na ten pomysł.  Ale, że dodanie nowego posta świetnie wpisze się w moją tendencje do robienia wielu rzeczy jednocześnie, to pomyślałam "Why not, Magdaleno?". I jest :).
 _DSC4797
_DSC4792
_DSC4795
_DSC4789
_DSC4784
_DSC4783

_DSC4788

zdjecia wszechstronnie uzdolniona Anna Sobierańska

poniedziałek, 20 października 2014

stara dobra...

Z lekkim zażenowaniem wrzucam dziś tak wyletnione zdjęcia. Zdjęcia, które mogłabym zatytułować "stara dobra Baglady":). No bo i maxi sukienka jest, i dłuuugie kolczyki są . Brakuję tylko turbanu i jakiegoś doplecionego włosia. Ale jak zapewne uważny czytelnik zauważył- z turbanów zrezygnowałam już dość dawno i jakoś nie brakuje mi tego "nakrycia "głowy. Resztka chust leży odłogiem w szufladach, długie kolczyki tez raczej służą mi jako ozdoba stojaka na biżuterię. Chociaż nadal, gdy ktoś odwiedza moje skromne progi,  słyszę zachwyty nad ilością biżuterii i zapytania czy ja może handluję tym "złomem" (może w końcu powinnam zastanowić się nad tego typu biznesem :)). Z  wzorzystych sukienek także zrezygnowałam jakiś czas temu, na rzecz tych bawełnianych i jednobarwnych. Jednym słowem - nuda i wielki zawód dla "pierwszych" czytelników bloga (to już tyle lat :)). Ale ta widoczna poniżej sukienka rzuciła mi się w oczy w jednym z praskich ciucholandów. A że była taniutka (całe 11 pln) i idealnie pasowała mi do koloru paznokci;), to uznałam, że grzechem byłoby jej nie kupić. Co za tym idzie należało ją też pokazać szerszej publice. Co niniejszym czynię z obawą spoglądając na zapowiadane ochłodzenie. Ale póki co- jeszcze trochę lata tej jesieni, chocby tylko na zdjęciach  :).

_DSC3222

_DSC3241

_DSC3235

_DSC3231 - Kopia

_DSC3233

_DSC3248
fot.Anna Sobierańska

poniedziałek, 13 października 2014

wstydliwe wyznania ;)

Generalnie rzecz biorąc wiele obecnie dziejących się w blogosferze rzeczy, kilka lat temu było po prostu nie do pomyślenia. No bo kto to widział przebierać się specjalnie do zdjęcia? Był to częsty zarzut wobec wielu blogerek, że przecież w szafiarstwie chodzi o pokazanie tego co się naprawdę nosi, a nie jakieś cyrki  i przebieranki jak do magazynu o modzie.  Ja również się oburzałam-przyznaję się bez bicia ;). Ceniłam sobie w szafiarstwie autentyzm, i to że wchodząc na bloga ulubionych blogerek, troszeczkę wkradam się do cudzego życia- podglądając co słychać  u dobrej koleżanki. Z tego też powodu zawsze ciekawiło mnie, oprócz zdjęć także słowo pisane. Żeby np. dowiedzieć się, gdzie tak się pięknie koleżanka ubrała, albo co ją spotkało danego dnia:). Trochę też z powodu zmian jakie zaszły w blogosferze modowej, odechciało mi się być  częścią tego zjawiska. Ale po pewnym czasie uznałam, że nie ma co się oglądać na innych, i jeśli coś sprawa nam radość i jest w miarę nieszkodliwe dla otoczenia, to należy w to iść i się tego trzymać.
W tym miejscu muszę się przyznać, że postąpiłam jak te przebierające się do zdjęć blogerki. Większość zdjęć z ostatnich postów powstała w ciągu kilku dni - dokładnie dwóch:). No dobra- nie mam nic na swoje usprawiedliwienie :). Ale kto mnie zna ten wie, że ja w tzw.realu nie odbiegam wyglądem i strojem od tego co widać na zdjęciach. Próżno wypatrywać mnie w wyciągnietych dresach i klapkach  ( chociaż zdarzało mi się tak chodzić po mieście i bardzo to sobie chwaliłam:)).

_DSC3950

_DSC3941

_DSC3935

_DSC3954
_DSC3928
_DSC3960
fot. Anna Sobierańska niezastapiona ;)

poniedziałek, 6 października 2014

what is your problem?

Miałam ambitny plan wrzucać na bloga 2 posty w tygodniu-jak widać nie powiódł się. Chociaż nadal wierzę, że jak się ma dobry plan i wiarę w jego realizację, to nie ma opcji żeby się nie udało go wcielić w życie.
Tym razem na przeszkodzie stanął w dużej mierze brak internetu stacjonarnego. Próby wrzucenia posta przez telefon doprowadzały mnie do białej gorączki, a więc musiałam uzbroić się w cierpliwość i zwalczyć przemożną chęć blogowania ;).
A tak serio to moją głowę ostatnio zaprząta problem przemalowania czarnych i pomazanych markerami i sprayami ścian (do wglądu na instagramie ;)). W swej naiwności sądziłam, że uporam się z tym w jedno popołudnie - o jakże się pomyliłam! Ale walczę, nie poddaję się i nawet odnoszę sukcesy na tym polu.  Obiecuję sobie, że kolejnego posta napiszę siedząc już we wspomnianym pokoju, w otoczeniu śnieżnobiałych ścian- taki jest plan. Trzymajcie kciuki :D.


_DSC3785

_DSC3803

_DSC3799

_DSC3807
_DSC3418
fachowe doradztwo zawsze mile widziane-mama fotografuje, córka stylizuje ;)



_DSC3837

_DSC3824

_DSC3841
fot: kobieta wszechstronnie uzdolniona Anna Sobierańska 


<

poniedziałek, 29 września 2014

biało widzę ;)

W poprzednim poście wyraziłam swoje wielkie uwielbienie dla prostych jednobarwnych ubrań. Ta zmiana nastąpiła także w kwestii wystroju mieszkania i przyznam szczerze, że akurat tutaj sama się sobie dziwię.
 Od lat wyobrażałam sobie, że moja sypialnia będzie ciemna, przytulna i fioletowa. Nawet miałam jej zdjęcie na telefonie- wiecie wizualizacja te sprawy ;). Ale gdy przyszedł ten moment, że sypialnia się zmaterializowała i faktycznie należy ją pomalować i "ogarnąć", to fioletowa farba już nie wydaje mi się tak atrakcyjna. Właściwie nie planuję ani kropelki fioletu na jej ścianach. Postawiłam na biel . Wariactwo totalne w moim przypadku, bo w każdym z trzech mieszkań, które dane mi było zamieszkiwać w ostatnich 10 latach, fioletowa ściana musiała być :). Puszeczka Royal purple Beckersa była ze mną zawsze na dobre i na złe;). Pierwsza rzeczą, którą robiłam po każdej przeprowadzce żeby poczuć się swojsko, było pomalowanie ściany na ten kolor.
 A teraz koniec. Zero chęci na fiolet- biel,biel, biel . Nowe życie, te sprawy ;)...
I w tym miejscu powinny się pojawić jakieś fotki obrazujące miłość do fioletu lub bieli .  Wypadałoby, myślę sobie. No ale cóż poradzę, że nie posiadam zbyt wiele ubrań w wymienionych kolorach W ogóle zauważyłam, że kolory, które noszę kompletnie nie mają odzwierciedlenia w kolorach, które widać w moim mieszkaniu. Dlatego też dzisiaj  w roli głównej jeden z moich ulubionych odcieni niebieskiego-kobalt :).

_DSC3744

_DSC3693


_DSC3755

_DSC3776
_DSC3737

_DSC3762

_DSC3752

czwartek, 25 września 2014

wyjątek potwierdzający regułę

Podobno z wiekiem człowiek dziwaczeje.
Chyba jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę (albo nie jestem jeszcze tak stara jak mi się wydaje:)), bo ja zauważyłam u siebie tendencje całkiem odwrotną.  No dobra trochę poszalałam z kolorowaniem rąk, ale w kwestiach "ubraniowych" mocno się uspokoiłam. i jak to mawia moja koleżanka -znormalniałam. Już nie rzucam się jak wariat na  wzorzyste sukienki- obecnie preferuję proste, jednobarwne. Im prostsze tym lepsze. Przekonałam się nawet do koloru khaki, ale o tym innym razem :).
Często jednak łapię się na tym, że w sklepie wyszukuję sukienkę, która jest niemal identyczna jak ta, którą już w szafie posiadam. Wówczas głos rozsądku (owszem posiadam takowy ;)) każe mi ją natychmiast odwiesić na miejsce.
 Czasy gdy codziennie nosiłam inną maxi kieckę już mam za sobą.  Większość z nich znalazła  nowe właścicielki (mam nadzieję, że się dobrze noszą;)),  zostawiłam sobie tylko kilka tych najukochańszych i tak naprawdę najbardziej uniwersalnych sztuk.  Poza tym myślę sobie, że to naprawdę gruba przesada mieć prawie 50 letnich sukienek - a jakie to problematyczne, gdy przychodzi do zadania sobie pytania "co tu dzisiaj założyć?".
Poniższa to jedna z moich najukochańszych- bo gdy już mi kompletnie brakuje pomysłu jak się ubrać, to wiem, że ona zawsze się sprawdzi.

_DSC3647
sukienka- terranova, kurtka-sh, bty- tkmaxx

_DSC3643

_DSC3638

_DSC3628

_DSC3627
_DSC3630
nie wiem co sobie myślałam :D
fot. Anna Sobierańska najlepsza :)

poniedziałek, 22 września 2014

mistrz ciętej riposty

W lutym tego roku mój syn skończył 5 lat. To całkiem fajny wiek- dawno już zapomniałam o pieluchach, ciężkiej torbie wypakowanej "samymi niezbędnymi rzeczami", spacerówka też poszła w odstawkę. Mogę iść  z nim na tzw. miasto bez zamartwiania się co tu zrobić, gdy dziecko zacznie być głodne. Naprawdę dostrzegam w tym dorastaniu same zalety. Coraz rzadziej ogarniają mnie pełne niepokoju myśli o tym, że mój maleńki syneczek wpadnie kiedyś w łapy jakiejś złej kobiety:).
No dobra- tak właściwie to chyba nigdy nie miałam takich myśli. Martwię się raczej o to, żeby żadna kobieta przez niego nie cierpiała ;).
Od zawsze słyszałam też, że zatęsknię  za czasami, gdy Tolo był maluszkiem, którego potrzeby ograniczały się do zmiany pieluchy, podania butelki i utulenia do snu (w dość dużym uproszczeniu:)). Ale jakoś  nigdy   nie zdarzyło się , żebym za tym zatęskniła. Poza tym bardzo cenię sobie możliwość porozmawiania z Tolem na "poważne" tematy. Jedyna wada tych rozmów, to fakt, że czasem zostaję po prostu przegadana . Najczęściej ku uciesze współpasażerów komunikacji miejskiej. Bo jakoś tak się zwykle składa, że "poważne rozmowy" przeprowadzamy w drodze między domem/przedszkolem/treningiem itp. Ostatnio ulubionym i najczęściej poruszanym przez Tola  tematem jest  posiadanie  braciszka (lub ewentualnie siostrzyczki). Podczas jazdy metrem taka oto rozmowa nastąpiła...
Tolo: Mamo ja to bym chciał braciszka albo siostrzyczkę.
Ja: Tolo no daj spokój.
Tolo: Chciałbym mamo!
Ja: (chwila namysłu) Idź poproś tatę. 
Tolo: Mamo no co ty- przecież mężczyźni nie mogą zajść w ciążę. 
Tolo vs ja 1-0 .


_DSC3398
longsleeve- dział chłopiecy h&m, spodnie, torebka- h&m % , dziary wykonał Gozdi 
_DSC3402
_DSC3407
_DSC3411
_DSC3413
_DSC3416

czwartek, 18 września 2014

Przypadek i przeznaczenie

Najfajniejsze ciuchy w mojej szafie znalazły się w niej przypadkiem. Właściwie to słowo "przypadek" powinnam ująć w nawias, bo  przecież nic nie dzieje się ot tak przypadkiem ;).
  Tak też było z  dzisiejszą sukienką, która gra rolę główną w tym poście.
A znalazła się w moim posiadaniu całkiem "przypadkowo". Któregoś popołudnia wybrałam się z przyjaciółką i jej mamą (pozdrawiam;)!) na zakupy przedweselne.  Naszym celem w żadnym wypadku nie był sklep River Island, ale nauczona doświadczeniem, że w poszukiwaniu konkretnego ciucha lepiej nie omijać żadnego sklepu udałyśmy się i tam.  Ja tradycyjnie najpierw kieruję się do regału z butami, w dalszej kolejności z biżuterią, mimo że uzależnienie od posiadania złomu metalowego już dawno mam za sobą Zawsze też daję szanse stojakowi z wielce zachęcającym napisem "SALE-ostatnia szansa". Tam też, w stercie mocno przebranych kolorowych szmatek znalazłam wyjątkowej urody sukienkę, którą dziś mam na sobie. Czym prędzej pobiegłam ją przymierzyć, zachęcona (chociaż zachęcać mnie długo nie trzeba było-zakochałam się w niej z miejsca) słowami sprzedawczyni, o dodatkowym rabacie na już przecenione ubrania. Tak właściwie znalazłam 3 jej egzemplarze.  Wszystkie trzy zostały wykupione w jednej chwili przeze mnie, moją przyjaciółkę i jej mamę. Godnym uwagi jest fakt, że każda miała inny rozmiar-  idealnie dopasowany do wlaścicielki . To się nazywa przeznaczenie ;).
_DSC3520
sukienka- River island , buty- ccc, naszyjnik- h&m, pierscionek- Diva

_DSC3521


_DSC3530

_DSC3532

_DSC3533

_DSC3536

_DSC3538
_DSC3541
fot: Anna Sobierańska