Plan był następujący: z dniem 21 marca przychodzi do naszego pięknego nadwiślańskiego kraju wiosna. Wiecie- taki standard- ptaszki śpiewają, kwiatki kwitną, słonko świeci itd. Taka wiosna jak z kiczowatej pocztówki wielkanocnej. A z wiosną powracam i ja na gościnne łono blogosfery.
W końcu nowa karta do aparatu się znalazła, fioletowa ściana zaistniała (żadne moje mieszkanie nie może bez niej istnieć:)), dni są coraz dłuższe, co jest równoznaczne ze sprzyjającymi okolicznościami do robienia zdjęć i nawet pojawiła się chęć powrotu. Tylko wiosna nie dopisuje. Ale stwierdziłam, że w ramach jej zaklinania będę nosić lekkie kurteczki (mamo! żartuję:)) i robić zdjęcia na blogaska. No więc jestem, i obiecuję, że następnym razem nie wspomnę słowem o pogodzie :).
| bluza-adidas, spodnie, top-h&m |