Osobiście mam w głębokim poważaniu to gdzie ubierają się moje ulubione blogerki- liczy się dla mnie tylko i wyłącznie efekt końcowy. A to czy sukienka pochodzi z sieciówki, od projektanta czy z pomocy dla powodzian, kompletnie mnie nie interesuje.
Kiedyś w zamierzchłych czasach, o których już właściwie pamięć zaginęła, czyli przed narodzinami Tola, bywałam częstym bywalcem ciucholandów. Wręcz nałogowym:). Co oczywiście miało swoje złe i dobre strony. Złe to brak miejsca w szafie i wiecznie hulający po portfelu mym wiatr. Ceny w lumpexach były różne, ale ogólnie opłacało się robić tam zakupy. Ostatnio pod wpływem ulubionych blogerek i ich wspaniałych zdobyczy, powróciłam na łono ciucholandów i mocno się zdziwiłam cenami.
W jednym z fajniejszych second handów przy ulicy Puławskiej, cena za kilogram w dniu dostawy to 69zl! Wydaje mi się, że to mocno wygórowana cana za ciuchy pochodzące głównie z sieciówek. Tym bardziej, że obecnie coraz trudniej znaleźć coś naprawdę wyjątkowego.
Jeszcze większe zaskoczenie czekało mnie po przestąpieniu progu lumpexu na Natolinie vis a vis Galerii Ursynów- cena za kilogram 119zl! Kupując w takim sklepie czułabym się zrobiona w przysłowiowe bambuko. Tym bardziej, że po zrobieniu krótkiego rekonesansu stwierdziłam, że wystawione na sprzedaż ubrania, to nic innego jak sieciówkowe ciuchy sprzed kilku sezonów. Fajne, ale w żadnym wypadku nie warte pieniędzy, taaakich pieniędzy. Najbardziej jednak śmieszy mnie, gdy widzę ubrania z Primarka, które kupowane na wagę kosztują więcej niż nówki sztuki w sklepie.
Zauważyłam też inną rzecz- kupowanie w ciucholandach wcale nie jest tanie. No przynajmniej w moim przypadku:). Kupując w zwykłych sklepach, robię to 2-3 razy w miesiącu, czasem rzadziej. Kupując w ciucholandach o wiele częściej, wchodząc niby przy okazji do jakiegoś pobliskiego lumpexu, i wydając przy tym koniec końców więcej kasy. Zapewne każda fanka ciucholandowych łowów to przyzna-chodzenie po ciucholandach jest ja nałóg. Niestety...
A w drodze do ciucholandu Szmizjerka na Kabatach powstały te oto zdjęcia...
![]() |
| buty-primark, spodnie-levi's, tunika-sh, kurtka-h&m %, naszyjnik-Diva |





uwielbiam twoją urodę:)jesteś prześliczną kobietą;)pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszezazwyczaj wchodze z moja 'lumpexowa' kolezanka do ciuchlandu.. i nie kupuje ciuchow.. no chyba ze znajoma cos przymierza, okazuje sie ze na nia za male - na mnie w sam raz i akurat okazuje sie ze w moim stylu.. ale zeby chodzic do lumpexu na ciuchowe lowy?? jak dla mnie to troche za duzo roboty.. wiem ze to glupie, ale przegrzebywanie tysiecy wieszakow to na prawde kupa czasu. ja zazwyczaj w ciuchlandach kupuje tkaniny, bo na takie ze sklepu po prostu mnie nie stac :) a w lumpexach mozna czasem znalezc perelki..
OdpowiedzUsuń na zawszetez zauwazylam ze coraz modniejsze jest na modowych blogach kupowanie w lumpexach... aleee.. nie wiem czy tez to zauwazylas.. ale niektore takie wlasnie bloggerki zatracily calkiem swoj styl przez takie ciuchlandowe szalenstwo. zaczynaja kupowac wszystko i doslownie tonami.. byle bylo z lumpexu i bylo oryginalne. tyle ze to na prawde czasami przestaje byc stylowe, a robi sie.. no.. straszne krotko mowiac..
no ale moze sie myle;p
pozdrawiam cieplutko
xxxx
marysza
http://marysza.blogspot.com/
pomoc dla powodzian ? - głupi tekst :/
OdpowiedzUsuń na zawszewow, jakie ceny, jak ja byłam kiedyś może i dawno nie pamiętam to ceny były chyba max 40zl. Masakra co się dzieje- ale tak działa reklama, ta kupiła to w SH ta też no i zaczęły dziewczyny chodzic po SH więc sprzedawcy podłapali to no i proszę ceny jak z kosmosu:)
OdpowiedzUsuń na zawszecześć, mam pytanie co do dredloków. jak robisz kitkę z dredloków, że jest ona taka gęsta i rozłożysta? po związaniu ich oplatasz dredami ze spodu ? proszę, zdradź mi ten sekret, bo sama już nie wiem co robić z dredami, a twoje fryzury są boskie. pozdrawiam !
OdpowiedzUsuń na zawsze|Uwielbiam Twojego bloga. Mam proste pytanie. Ile masz wplecionych dredów? pozdrawiam Angela
OdpowiedzUsuń na zawszeU mnie też w Gdańsku (nie w centrum, na zadupiastym osiedlu na popeerelowskim targowisku) cena za kg to 50 zł (a ciuchy to naprawdę wycieruchy, co z tego ze z h&m jak wygląda jak szmata). Ale ulgę przeżywam u mojej mamy w sh gdzie w poniedziałek bardzo akceptowalne 19,90/kg a ciuchy o wiele lepsze. Ogólnie w małych miejscowościach ostały się lub powstały fajne miejsca. Ewa
OdpowiedzUsuń na zawszemuszę Ci Madziu niestety przyznać rację.. raz że nałóg ( ostatnio wydałam 72zł ale za to za jakie ciuchy :D a studenckie życie nie rozpieszcza jeżeli chodzi o pieniądze.. :P ) a dwa, że ciucholandy ostatnimi czasami wariują z cenami!! stała się na nie moda i myślę, że to dlatego.. pamiętam czasy jak za 20zł potrafiłam wyjść z 4 super jakościowo i niezniszczonymi rzeczami.. teraz 20zł nie starcza nawet na jakąś tunikę, sweter czy cokolwiek.. ale są jeszcze takie gdzie za nie dużą kwotę kupi się perełki :) a co do Primarka to masz rację - mam porównanie bo w irlandzkim Penneysie są takie rzeczy za tak śmieszne kwoty że wolę latać co jakiś czas do irl, odłożyć trochę niż łazić po galeriach czy nawet zadowolić się byle łachem w sh.. w sieciówkach lubię rzeczy uniwersalne, pasujące do wszystkiego i nieprzemijające :) chociaż w sumie to chyba nie pamiętam kiedy ostatni raz kupiłam coś w sieciówce..? ( oduczyłam się wydawania dużych kwot za jedną rzecz.. :) ) się rozpisałam kurczę :D pozdrowienia i buziaki!
OdpowiedzUsuń na zawszeJak zawsze świetnie wyglądasz. Chciałam zapytać, jak tworzysz tego pięknego koka z dredków? Mnie nigdy taki ładny nie wychodzi. Poproszę o jakąś instrukcję, choćby opisową;)
OdpowiedzUsuń na zawszedresq
A ja już nie potrafię robić zakupów ubraniowych w normalnych sklepach. Ostatnio mam mało czasu na chodzenie po lumpeksach, ale dziś nadrobiłam zaległości w kabackich szmateksach (jak zwykle córce kupiłam więcej niż sobie) :D w Szmizjerce też byłam :) Ale faktem jest, że zaskoczyła mnie informacja w jednym z tych przybytków "okazja cenowa 69 zł/kg". Tylko w sieciówkach już coraz częściej za tą cenę można kupić tylko jedną bluzkę, więc dalej lumpeksy są korzystne.
OdpowiedzUsuń na zawszeRacja, też nie jestem fanką ciuchlandów ;) raz byłam i zapłaciłam za t-shirt 30 zł, a nie była to żadna znana firma :(
OdpowiedzUsuń na zawszeZacznijmy od tego, że w sieciówkach jest straszny S&M ostatnio (syf i malaria). Ciuchy są tragicznie uszyte i to z kiepskuch jakościowo materiałów, za to ceny nie schodzą poniżej 99,99. Ja nadal pozostaję przy SH, a wyjątki robię tylko dla bardzo, bardzo, bardzo korzystnych przecen :)
OdpowiedzUsuń na zawszeZacznę od tego,że pięknie wyglądasz,promieniejesz. ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeA ciucholandy,aktualnie większość moich szmatek właśnie stamtąd pochodzi! Spowodowane jest to tym,że nie chce mi się przemierzać kilometrów i lawirować między półkami w centrum handlowym. ;) Wolę zaciszne miejsca. ;)
Pozdrawiam.
Jeju mam problem z dodawaniem komentarzy.Po kliknięciu publikuj komentarz pisze ,że wykryta jakiś błąd i nie wiem czy komenty ode mnie dochodzą czy nie.
OdpowiedzUsuń na zawszeFaktem jest, że spopularyzowanie sh doporowadziło do sytuacji w której cicuhy w nich są nierzadko droższe niż w sklepie. Jakkolwiek we Wrocku nie ma aż takiego dramatu. 119 zł za kg to dla mnie jakiś totalny abstrakt na poziomie 299 zł za np. spodnie w Zarze wykonane z poliestru. Ostatnia moja wizyta w sh skonczyła się wydaniem 8 zł i zakupem dwóch swetrów więc chyba bardzo źle nie jest. I też asortyment jest o wiele szerszy niż tylko sieciówki. W moich trzech najczęściej odiwedzanych sh sieciówkowych ciuchów jest około 5 na dobrze 120 m powierzchni ciuchowej więc pocieszam się faktem, że nie sprzedają mi jeszcze szmat bo wywindowanych cenach tylko całkiem tanie i dobre jakościowo ubrania :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA czy uzależnia. To fakt. Ale wiem, że najlepszym lekiem na owe jest zwykły brak czasu i mieszkanie z dala od jakichkolwiek z nich ;) Przyznaje, że właściwie nie ma sh który mam gdzieś po drodze, a owe po drodze utrudnia fakt posiadania samochodu który trudniej w okolicach nawet mijanego zaparkować ;)
W moim ulubionym lumpie w tygodniu nowej dostawy cena za kg to 59 zeta. Rzadko wtedy coś kupuję, raczej robię rekonesans i czekam na przecenę - 9 zł za kilogram to już jak za darmo :). Na ostatniej takiej wyprzedaży kupiłam mężowi 2 fajne koszule po 2 złote, sobie spódniczkę za 1,7 i dziecięciu mojemu worek ciuszków za 7 zeta :D. Takie zakupy to ja rozumiem! Nawet w cenie tych 59zeta za kilogram można znaleźć rzeczy, które i tak wychodzą dużo taniej niż sieciówkowe. Zostanę raczej dożywotnią fanką lumpeksów, raz, że ceny i tak dużo niższe niż w normalnych sklepach, a dwa, że znajduję w nich naprawdę unikatowe skarby (bynajmniej nie z metką H&M czy innych popularnych firm) :).
OdpowiedzUsuń na zawszeKajko-dziekuję:)
OdpowiedzUsuń na zawszemarysza-tez tak myślę, trzeba miec dużo czasu i cierpliwości, bo tak naprawdę kupujesz to co akurat sie nawinie, nie ma mowy o planowaniu.
ja sie zgadzam w całej rozciagłości z tym co piszesz nt szalu na ciucholandy wśród blogerek.
anonimowy-tekst jak tekst, chrzanic polityczna poprawność:)
anonimowy, dresq-obiecuję, ze w tym tygodniu zamieszczę szczegółowe instrukcje wykonania takiej fryzury:)
Angela-35 sztuk czyli po złożeniu na pół 70szt.
schockobons- w moim przypadku taniej wychodzą mnie zakupy sieciówkowe niż ciucholandowe:)
Klopsiula-szmizjerke polecała mi znajoma, ale jak tam weszłam i zobaczyłam ceny to jednak podziekuje:)
anonimowy- syf z malaria jest tylko w naprawde duzych sklepach:) ja nie bronie sieciówek, tylko pisze otym, ze te same ciuchy co w sieciowkach masz w ciucholandach. najczesciej spotykane przeze mnie marki w sh to new look, atmosphere, h&m, dorothy perkins. jeszcze zeby ceny były korzystne to byłoby ok, ale jak cena za sweter to prawie 50zl to wole dopłacić i kupic nowy, albo wyszukać na allegro niemarkowy a tanszy.
erill-a to z brakiem czasu to prawda:)świetny lek na zakupoholizm:)
Bsstet- to super, ale akurat w fajniejszych lumpkach do których chodziłam nie było czego szukac po tygodniu od dostawy:)
a i jeszcze jedno.. na 5 zdjęciu zahipnotyzowałaś mnie spojrzeniem :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA mnie zadziwiała cena 46zł/kg jak mijałam jeden z ciuchów. Dobrze, że w moim ulubionym jest 10zł, a w innym z kolei można trafić na 4zł/szt :) Ale jak się wejdzie do niektórych to ceny są naprawdę z kosmosu.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam :)
ciuchy jak ciuchy,ale zwroccie uwage na makijaz !! jak swietnie wspolgra z czerwonymi wloskami i piekna karnacja !! jestes B O S K A :)
OdpowiedzUsuń na zawszeale piękne oko! i naszyjnik! i kok! no dobra starczy tych pochwał chyba na jeden raz.
OdpowiedzUsuń na zawszeA skąd ciucholandy biorą ciuchy? Jeśli coś kosztuje 5 zł to jaki zysk ma ciucholand?
OdpowiedzUsuń na zawszeOdnoszę wrażenie, że te ciuchy pochodzą z angielskich śmietników...
Ceny w lumpach rzeczywiście szokują, dlatego bywam rzadko i zwykle wtedy, gdy wiem, że jest dzień promocji: np ceny od 1-2 zł. Pamiętam mój ulubiony lump we Wrocławiu, nieistniejący już chyba z 5 lat - kg kosztował tam 45 zł w pierwszym dniu - to wtedy było całkiem sporo już. Ale i tak ceny w lumpach na wagę to betka w porównaniu z tym, ile potrafią kosztować rzeczy wycenione - za głowę można się złapać. A najlepsze są panie sprzedawczynie, które przekonują, że Primark to znany amerykański projektant - primarczność zwykle najwyżej jest wyceniona, niezmiernie przyprawia mnie to o uśmieszek:)
OdpowiedzUsuń na zawszeSwoją drogą uspokoiłam się z lumpexowymi łowami nie tylko ze względu na ceny i czas, którego jednak wymagają sporo. Za dużo nakupiło się pochopnie oryginalnych, vintegowych ciuszków, które później porozdawałam, bo stwierdziłam, że czuję się jak przebieraniec:D Więc z nałogu lumpowego już się wyleczyłam. Zresztą w normalnych sklepach zakupy robię góra raz w miesiącu, więc i tutaj nałogu nie ma
masz idealną urodę do etnicznego stylu, taką orientalną. zazdroszczę ci tego strasznie :)
OdpowiedzUsuń na zawszeznalazłam pewnego bloga w sieci o stylu boho i od razu o Tobie pomyślałam - http://violetbellasworld.blogspot.com/
może i ciebie tak samo wciągnie jak mnie :)
Oooo! Ale ceny... Zapraszam do mnie do Krakowa, w moich ulubionych po 22/kg w dzień dostawy. Raz w tygodniu, przed dostawą 1zł za sztukę ;) Naprawdę można znaleźć świetne rzeczy. Ostatnio kupiłam kurtkę dżinsową za 7 złotych, 2 szaliki za 2 złote, sweter "warkoczowy", podobny do tego co był w Cubusie za 129,99, a ja dałam za niego 7 złotych, więc dla mnie jeszcze się opłaca :P
OdpowiedzUsuń na zawsze