czwartek, 5 stycznia 2012

bez wielkich słów*

Bycie fanem jest wpisane w moje życie. Zaczynałam  dosyć wcześnie, bo mając 10 lat, od wielkiej miłości (tak mi się wydawało) do Piaska i Mafii ( z naciskiem na Piaska śpiewającego w Mafii). Po krótkim czasie, bo w roku 1996 odkryłam Kayah. Także w sumie za sprawą tej pierwszej miłości, bo wydaje mi się, że Kayah wpadła mi w oko śpiewając na płycie 'Sax& sex" Roberta Chojnackiego.
W 1996 roku, kilka miesięcy po premierze prawdziwego debiutu Kayci płyty-"Kamień", odkryłam ten album. Właściwie pierwszy raz odsłuchałam i odłożyłam na półkę (sorry Kasia- tak było:)).
 Po jakimś czasie do niego wróciłam i zakochałam się w nim totalnie, na zabój i po dziś dzień. W samej autorce także.
Po 3 latach bycia szeregowym fanem, udało mi się poznać Kayah osobiście podczas nagrania "To było grane". Potem nastąpiła fala wyjazdów koncertowych za Kasią, właściwie po całej Polsce. A że byłam osoba małoletnią to jeździłam wszędzie z mamą lub tatą.
Najdalszy wypad to chyba festiwal opolski- przyjechałyśmy tylko na koncert Kayah, i po krótkim spotkaniu z powrotem do Warszawy. Tak sobie wyjeździłam znajomość z Kasią.
W ostatnich latach moja działalność wyjazdowa osłabła, ale zaliczyłam obowiązkowo 2 koncerty Kayah w Londynie- jeden na Wembley, na który wybrałam się w pełni świadomie. Ina Hammersmith, o którym dowiedziałam się już po zaplanowaniu wyjazdu do Londynu. Można rzecz, że na obu towarzyszył nam Tolek- pierwszym razem jakoś 3 miesięczny płód, w drugim jako 1,5 roczny, biegający po garderobie artystki, młody człowiek.
Zaliczyłam także trasę koncertową obejmującą Poznań, Kraków i Warszawę, i większość ważnych koncertów  Kayah, jak np. ten na ostatnim festiwalu w Sopocie, gdzie gościnnie pląsałam po scenie, a także wszystkie nagrania The voice of Poland, ale to bardziej w celach towarzyskich :). Daleko mi do mojego  kolegi Oskara, który przez ostatnie lata jeździł właściwie na wszystkie koncerty Kasi, czy to w Polsce czy za granicą. No, ale u mnie i wiek nie ten i stan rodzinny inny.
I tu przechodzę do sedna- brakowało mi widać bycia typowym fanem i wtedy w moim życiu pojawiło się Vavamuffin. Pierwszy raz z tą nazwą zetknęłam się w 2006 roku, na plakacie wiszącym nieopodal mojego bloku, reklamującym jakiś ich koncert. Kojarzyłam zespół z utworu "Bless", ale nie powalił mnie aż tak bardzo żeby się wybrać na koncert. Potem zespół wydał kolejny teledysk "Vava to" i wtedy wpadłam po uszy. Bieg do empiku po płytę, słuchanie jej non stop, tak, że nawet mój mąż znał wszystkie teksty i pierwsze koncerty. Zapewne pierwszy miał miejsce w Stodole, bo tam zwykle Vavamufiin gra. To pogłębiło tylko moje uwielbienie dla tego zespołu. Zanim zaszłam w ciążę jeździłam z mężem na wszystkie koncerty Vavamuffin odbywające się w okolicznych miejscowościach- zaliczyliśmy Żyrardów, Otwock, Piaseczno... W pewnym momencie na koncercie byłam raz na tydzień:). Jedyny warszawski koncert, który opuściłam miał miejsce podczas mojego pobytu w szpitalu- w wiadomym celu:). W każdym razie już po narodzinach Tola jestem w sklepie muzycznym w dniu premiery każdej nowej płyty Vavamuffin, nie opuszczam żadnego warszawskiego koncertu... A piszę tu o tym, bo własnie kilka godzin temu wróciłam z nietypowego koncertu, który miał  miejsce  w studiu radiowym Czwórki-tylko  Vavamuffin i ok. 20 fanów, w tym moja skromna osoba:). Koncert rozpoczął się o nietypowej porze, bo o 1 w nocy, ale mimo to nie mogłam opuścić takiego wydarzenia. Oczywiście nie muszę pisać, że było wspaniale, bo zawsze jest. Wypite kilka godzin wcześniej tigery naprawdę jak się okazało, nie były mi potrzebne:).
Jeśli nie znacie tego zespołu a chcielibyście poznać, to już wkrótce na antenie Czwórki zostanie wyemitowany wspomniany koncert- będę informować o dokładnym terminie. Naprawdę polecam!
Dochodzę do wniosku, że udział w koncercie Vavamuffin powinien być przepisywany na receptę ludziom, którym brak energii, i na których źle wpływa szarość za oknem:). Na mnie działa rewelacyjnie i tylko czasem żaluję, że Vavamuffin jeszcze częściej nie grają w stolicy.
Chociaż właśnie się dowiedziałam, że za miesiąc będą w Żyrardowie,a potem w warszawskim Hard Rock Cafe, po drodze jeszcze koncert Pablopavo - nie może mnie tam zabraknąć:).

*tytuł posta jest tekstem  piosenki, którą Vavamuffin, Maleo i Kayah nagrali wspólnie dla Białorusi, a wykonali na koncercie "Solidarni z Białorusią", na którym oczywiście byłam- pamiętam jak dziś,  było to dokładnie dzień po moim ślubie- 25 marca 2007:).
spodnie- new yorker, tiszert-restyle, naszyjnik- Diva, torba- h&m, bransolety- primark, sweter-new look %, buty-deezee



25 komentarze:

  1. Piękny sweterek. Gdzie takie cudo kupiłaś? :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Ładnie Ci w czerwonym swetrze, przy czerwonych włosach chyba Ci część szafy odpadła i jest "nie-do-noszenia"?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Chętnie przeczytałabym, treść posta, ale na tym tle nic nie widać ;(

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. a powiem Ci, że tak około 5 rano w Sylwestra, a właściwie to już w nowym roku, leciała powtórka koncertu z Sopotu, co spostrzegliśmy sprzątając delikatnie po imprezie. I jak się skończyło?- siedziałam przed tv wypatrując Cię i wszyscy się ze mnie śmiali bo cała moja uwaga skupiona była na ekranie i pożytku już ze mnie nie było:) koledzy potem wypatrywali ze mną, ale niestety zbyt późno włączyliśmy, albo była to jakaś skrócona relacja bo Supermenki nie obejrzeliśmy.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. dzisiaj o tobie powstał dyskusja na forum vitalia.pl hehe ;P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. nie wiem, czy taki feedback też jest tu mile widziany:) ale jasne litery na obecnym tle trochę ciężko się czyta.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Urbanite-na wyprzedazy w new look
    Cealum-nie, wręcz przeciwnie:)
    Elżbieta-lepiej?
    agg-:)
    anonimowy-powinnam sie bac:)?daj linka!
    anonimowy-zmieniłam na jasniejszy.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Byłam na koncercie Vava ,tego nie da się opisać co się tam dzieje .Świetny kontakt z publicznością ,potrafią rozbujać .Mam nadzieję,że będę miała za niedługo okazje jeszcze raz posłuchać chłopaków na żywo .Po koncercie nawet rozmawiałam z nimi przez parę minut i są naprawdę bardzo fajni .
    Zawsze jak wracam z koncertu ,nawet z takiego co kapela nie jest znana przez tydzień chodzę i wszystkim opowiadam "jak było fajnie" .Za 2 tygodnie właśnie będzie koncert i już nie mogę się doczekać aaaa.!!!. ; ))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. ślepska kota na koszulce są niezwykle magnetyczne - super

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. masz fantastyczny kolor wlosow!!! <3 sliczna!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. jako wielka zwolenniczka muzyki a. na Vava byłam i to niejednokrotnie. jeśli natomiast chodzi o moc na scenie, kontakt z publicznością itd., to moim zdecydowanym faworytem jest Madhu z zespołu Ga-Ga Zielone Żabki. zupełnie inny rodzaj muzyki, ale może przypadnie Ci do gustu, bo na koncert naprawdę warto się wybrać. zwłaszcza, że będziesz miała okazję, bo 10 marca Ga-Ga ZŻ zawitają do Warszawy! :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. http://vitalia.pl/forum11,256761,0_Lamanie-zasad-moda.html :)

    generalni że masz ładną figurę;P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Lubię Twojego bloga, fajna, równa a przede wszystkim normalna z Ciebie babka :)

    Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. ten sweter przypomina mi czasy, kiedy jako dziecko chodziłam w takich wzorzystych, tureckich sweterkach :-) po 84 roku :-) wszystko ok, tylko ten sweterek mi nie pasuje, bo właśnie przypomina mi te koszmarne tureckie "cuda"

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. A pomyślałaś kiedyś, że też się staniesz idolką i będziesz miała fanów? Ja jestem Twoją fanką od prawie 2ch lat!!!! :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. ja jestem fanką tego zespołu. Nowy ale warty uwagi!!! https://www.facebook.com/DOTpoland
    polecam z całego serca!!!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. Bardzo ładny sweterek. Ja ostatnio też noszę sporo czerwonych ciuszków, tak dla rozgrzewki i poprawy nastoju. Świetny koci t-shirt.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. Podzielam miłość do Vavamuffin. Niestety w mojej okolicy nie grają zbyt często...Zdarzyło mi się kiedyś zaliczyć 3 koncerty dzień po dniu. Nie ma lepszego lekarstwa na doła, albo brak energii niż Vavamuffin. Zanim ich odkryłam nie przepadałam za reggae i podobnymi klimatami. Na przystanku woodstock w 2006 roku przypadkiem znalazłam się na ich koncercie i nagle olśnienie...od tego czasu Vava jest moim numerem 1. Mogłabym ich koncerty przeżywać codziennie ;) pozdrawiam! zazdroszczę, że jesteś z Warszawy i masz do Vavy taki "dostęp'' ;D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Wytrwała z Ciebie bestia! Chyba każdy wykonawca marzy o tym by mieć takich fanów jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. Się wstrzeliłaś z tematem idelanie :) Pomimo tego, że ślędzę twojego bloga regularnie to nigdy nie zabierałam głosu. Ostatnio chciałam to zrobić pierwszy raz i właśnie zapytać o tą znajomość z Kayah ale wiadomość sie nie dodała :( Ale ty wyczułaś sytuację :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. Nie mogę się napatrzeć na Twoją cudowną czerwień!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. a może pokazałabyś nam foty jak wyglądałaś jako panna młoda :D
    napewno nie tylko ja bym je chętnie zobaczyła :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Nie SPAMUJ!
Komentarze zawierające jakąkolwiek reklamę będą kasowane.Tak, te z linkiem do Twojego blogaska i z zaproszeniem na konkursik/giveaway itp. też. W pierwszej kolejności.
Jeśli chcesz wkleić aktywny link wstaw następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Obserwatorzy